No w końcu rodzinka w komplecie!!! Co za szczęście! Kiedy przyjechali bardzo, bardzo się z Psotką cieszyliśmy! Ja nie wiedziałem z kim najpierw się przywitać więc biegałem na przemian jak oszalały to do jednej Pani (Magda) do drugiej (Kasia). Potem zeszła z góry i zaczęło się opowiadanie jak tam było itp.
Więc tak: Kasia miała tam codziennie zabiegi:
- żelki rozgrzewające
- ćwiczenia
- laser
- magnetostymulację
- dywanik - zajęcia grupowe
- jazdę konna ( pięć razy na cały turnus)
- masaż pleców
No właśnie konie... Kasia ma hopla na ich punkcie uwielbia je <3
Okazało się że ten turnus to był dla niej raj ponieważ jednego razu Pani od koni zabrała ją do swojej stadniny nie daleko gdzie jej córka Weronika trzyma swoją klacz Librę. Według Kasi ta stadnina to ful wypas:
- Ponad dwadzieścia siedem koni
- Boksy tak wielkie że konie mogą w nich biegać
- Solarium dla koni
- Prysznic dla koni
Było tego dużo. Przy okazji zwiedzania Kasia obserwowała trening Pani Magdy Kamińskiej, widziała jak dziewczyny skaczą przez przeszkody i (to co jest dla niej najważniejsze) pierwszy raz pasła konia - Liberkę.
Teraz pora na zdjęcia z tamtego wydarzenia:
 |
| Liberka, Weronika i Kasia |
 |
| Kasia pasie Liberkę |
 |
| Libra |
Teraz trochę o Rusinowickich koniach:
Jest ich tam cztery:
Junak:
Jest chytrusem na jedzenie.
Figiel:
Nie wozi dzieci ponieważ jest za mały.

Kamyk:
I Gucio:
Tu mam zdjęcia z dziwnego zjawiska którego Kasia była światkiem. A mianowicie Gucio leżał plackiem na piachu i ponoć bardzo głośno chrapał. Szkoda że mnie tam nie było chciałbym to widzieć i słyszeć ;)
A Wy słyszeliście kiedyś jak konie chrapią?
Jeśli o mnie konie to nie moja bajka raz w życiu widziałem klacz ze źrebakiem. Bardzo mnie denerwowali. O mały włos nie doszło do tego że źrebak nie wszedł do nas na podwórko. Szczekałem na nich jak wściekły. Ta klacz była taka duża... straszne wspomnienie.
Po za tym były tam jeszcze trzy kotki. Dwa takie dosyć nieznane dokarmiane co jakiś czas a ten trzeci to Simba taki stajenny kotek.
Znając życie Psotka chętnie by się z nim zaprzyjaźniła. Jednak nie było nas tam. Szkoda. Może bym miał w końcu dużo miejsca do biegania :( A widać że było fajnie a mam nadzieję że ja też opowiadałem ciekawie. Ocenę pozostawiam Wam.
No nic... Macie tu na koniec jeszcze koniszcze: Gucia, Figla i Kamyka. Szkoda że na tym zdjęciu jeszcze Junak się nie złapał no ale...
Być może uważacie że za bardzo się rozszalałem z tymi zdjęciami ale chciałem Wam o wszystkim powiedzieć w jednym poście ;)
Pozdrawiamy
Pongo & Psotka